Pomysł na bloga?

Gru 21, 2018 | 18 Komentarze

Życie zaskakuje. Za to je kocham, bywa też że za to samo mam go serdecznie dość. Tym razem jednak nie mogę i nie będę narzekać. Przeciwnie obrót spraw zaskoczył mnie pozytywnie – to lubię. Chodzi mi oczywiście o pomysł na stworzenie własnego bloga, pomysł który właściwie samo życie podsunęło mi pod sam nos. Dosłownie. Mam w sobie wystarczająco pokory by przyznać, że nie mam talentu do pisania i nigdy nie planowałam pisać,  nawet za bardzo tego nie lubię. Bez urazy traktuje to jako zadanie – może z czasem rozkocham się w tym. Co innego paplać na każdy temat o wszystkim i o niczym, w paplaniu jestem wirtuozem.

OCZYWIŚCIE BYWAŁO, ŻE MYŚLAŁAM O TYM BY NAPISAĆ KSIĄŻKĘ – BO SZCZERZE KTO O TYM NIE MYŚLI – ALE BEZ POMYSŁU ODKŁADAŁAM TO ZADANIE NA ODLEGŁE „NIGDY”

Ten blog jest kolejnym krokiem, właściwie konsekwencją moich poczynań na IG. Konto familyfunbymum założyłam za namową koleżanki, której jestem dozgonnie wdzięczna. Doskonale to pamiętam. Prawie rok temu nocna rozmowa przy herbatce. Takie małe podsumowanie osiągnięć zawodowych, dużo śmiechu i spontaniczna rozmowa o przyszłości i naszych zawodowych celach, ambicjach, dylematach oraz szalonych marzeniach.

WTEDY CHYBA PO RAZ PIERWSZY DOPUŚCIŁAM DO SIEBIE MYŚL, ŻE MOŻE TO DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE KTÓRE MAM I MÓJ „NIEPOHAMOWANY” ENTUZJAZM MOŻNA WYKORZYSTAĆ DO STWORZENIA CZEGOŚ SWOJEGO.

Swojej marki, swojego biznesu sama nie wiedziałam jeszcze czego. Dosłownie „czegoś” bo nie miałam żadnego konkretnego pomysłu w głowie.  Konto na IG założyłam jakiś miesiąc później z wypiekami na policzkach. To był mój pierwszy kontakt z social-mediami. Myślę, że to jest bardzo zabawne. Dałam sobie czas, jeśli ktoś będzie chciał mnie czytać, słuchać, oglądać, radzić się, dyskutować to będzie to już mój sukces. Publikując pierwsze zdjęcia cieszyłam się jak nastolatka ale też miałam sporo dylematów i obaw jako mama tej nastolatki w mojej głowie. To rozdwojenie towarzyszy mi do dziś przy każdym publikowaniu postu. Najtrudniejsza decyzja dotyczyła upublicznienia wizerunku mojej rodziny. Trudne do opisania gorzko-słodkie doświadczenie. Na ten temat napiszę specjalny oddzielny artykuł. Instagram jest bardzo intuicyjny, prosty choć nie od razu wiedziałam o co chodzi. Szukałam kontaktów z młodymi mamami by dzielić się swoim doświadczeniem, dowiedzieć się czym żyją, jakie maja troski i zmartwienia, jakie radości. Zależało mi by na moim koncie pokazać jak żyje się w dużej rodzinie, przełamać krzywdzące stereotypy dotyczące wielodzietności, pokazać że duża rodzina i liczne potomstwo to też opcja jaką można rozważać planując rodzinę.

PIERWSZE KONTAKTY WPRAWIŁY MNIE W OCZAROWANIE, NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ ŻE W SIECI SIĘ TYLE DZIEJE.

Dokładnie, uwierzcie –  nie miałam pojęcia o grupach na Fb, o e-biznesie , szkoleniach on-line, Webinarach itp. Moje życie do tej pory  było bardzo intensywne mam dużą rodzinę, przyjaciół, prace, obowiązki i sport naprawdę nie było miejsca w moim życiu na Internet. To co odkryłam zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Nowa rzeczywistość ze swoimi plusami i minusami.  Ucieszyło mnie, że kobiety które stoją za swoimi kontami są prawdziwe, szczerze szukają inspiracji, motywacji, pomocy i dzielą się swoimi doświadczeniami. Taka wspólnota jest wielką siłą. Popularność mojego konta rosła bardzo szybko. Zostałam zaproszona do współpracy z blogerkami gościnnie udzielając wywiadów co przysparzało mi kolejnych gości na moim profilu.

DZIEWCZYNY ZACZĘŁY POLECAĆ SOBIE MOJE POSTY I CODZIENNE RELACJE NA IS, NAWET CYTOWAĆ  MOJE WYPOWIEDZI. ZROZUMIAŁAM WTEDY, ŻE KAŻDY MA SZANSĘ PRZEKAZYWAĆ SWOJE TREŚCI I DOCIERAĆ DO LUDZI, INSPIROWAĆ ICH.

Wtedy miałam olśnienie – tak miewam je czasem. Skoro ludzie chcą mnie słuchać to może spróbować z livem i zobaczyć jaki będę miała odzew. Pierwsze spotkanie na żywo było sukcesem. Potem były kolejne a liczba słuchaczy wzrastała. Dostaję od Was ciepłe i motywujące komentarze. I tu dochodzę do sedna sprawy, bo to od Was usłyszałam, że czekacie na mojego bloga na mój kanał na youtube itp.

Właściwie ten mój blog to Wasz pomysł. Dlatego uważam, że blog pod nos podsunęło mi życie. A teraz rodzę w bólach ten i kolejne artykuły ale ufając głęboko że trening czyni mistrza. A każdy mistrz miał przecież swój pierwszy trening. Czuje się właśnie jak – a co tam niech będzie –  przyszły mistrz na pierwszym treningu, dziś startuje i mam nadzieje z sukcesem w dobrym tempie dobiec do końca. Czy Wam życie podsunęło kiedyś taki szalony pomysł? Co z nim zrobiliście? Podzielcie się w komentarzach.

KOMENTARZE:

18 komentarzy

  1. Marta

    Super, śledzę Twojego IG od kilku miesięcy. Bardo bardzo się cieszę, że blog już ruszył i z niecierpliwością czekam na więcej artykułów. Powodzenia!

    Odpowiedz
  2. Gosia

    Wspaniale sie Ciebie czyta Aga,gratuluje i zaczytuje sie❤️

    Odpowiedz
  3. Natalia Chmiel-Downar

    Mi życie podsunęło szalony pomysł na to, żeby stworzyć Akademię Wewnętrznego Dziecka, czyli wirtualne miejsce dla kobiet, które chcą więcej radości w codzienności. Wielu rzeczy się obawiam, ale robię i działam, bo gdy czytam komentarze i maile, że Akademia naprawdę pomaga to moja motywacja osaga szczyty jak Kilimandżaro 😁

    Odpowiedz
  4. Olcia

    Bardzo się cieszę że blog powstał. Śledzę profil na insta od jakiegoś czasu. Właściwie od kiedy nieoczekiwanie dla mnie stałam się mamą po raz trzeci. Zaskoczenie, radość ale i tez strach, niepewność, przerażenie i chaos. Twój profil na insta dawal mi kopa w chwilach zwątpienia. Pomysł na blog to strzał w 10. Ja korzystam z Twojego doświadczenie garściami. Dziękuję!!!

    Odpowiedz
  5. Weronika

    Cieszę się że ruszyłaś 😊 będę zaglądać.

    Odpowiedz
  6. Paulina

    Czytam, podziwiam i czekam na więcej 😊

    Odpowiedz
  7. Ania

    Będąc na emigracji bardzo tesknilam za domem, moja praca była krótko mówiąc mało ambitna, nie wyobrażałam sobie pracować tak do końca życia. Już będąc tam wymyśliłam co będę robić po powrocie (tak po roku byłam już w domu), miałam już plan, logo firmy ale nie miałam odwagi. Ale przelamalam się, wróciłam do “korzeni” (10 lat trenowałam wyczynowo pływanie), założyłam szkole pływania, aktualnie mam w niej 80 dzieci. 5 miesięcy temu urodziłam córeczkę, 2 miesiące temu wzięłam ślub, po porodzie wróciłam do pracy. Jestem z siebie dumna. Kiedy nie wiedziałam czy dam radę myślałam sobie, kurcze Agnieszka ma 7 dzieci i wróciła do pracy, czemu ja mam nie dać rady. Jesteś inspiracją, dziekuje 🙂🙂

    Odpowiedz
  8. Sowianowa

    Napisz proszę coś o tym jak radziliście sobie z reakcją ludzi na to, że spodziewacie się kolejnego dziecka. Jestem w trzeciej ciąży, pomiędzy córkami jest 15miesięcy, teraz będzie 21 miesięcy. Dużo pracujemy bo oprócz pracy męża rozkręcamy od 3 lat swoją firmę. Zawsze chcieliśmy mieć dużą rodzinę i dzieci w niewielkim odstępie czasu ale ręcę mi opadały jak ludzie na to reagowali. Nikt nam nie pomaga ale nasłuchaliśmy się tyle krytyki i morałów, że wystarczy nam za całe życie. Części naszej rodziny nawet nie poinformowaliśmy, że spodziewamy się kolejnego dziecka bo mamy zwyczajnie dość. Śledzę Twojego IG bo dajesz mi siłę na to żeby przez to przebrnąć.

    Odpowiedz
    • Beata

      U mnie w rodzinie jest podobnie. Brak jakiegokolwiek wsparcia, przede wszystkim ze strony rodziców. Uważani jesteśmy za szaleńców 🙂 Z mężem radzimy sobie sami, od czasu do czasu z małą pomocą życzliwych starszych sąsiadek (szybkie wyjście do sklepu czy po dzieciaki do przedszkola, gdy najmłodsze musi zostać w domu). Pozdrawiam 🙂 Pani Agnieszka jest po to, by nas podnosić w naszej czasami trudnej codziennosci. Uwielbiam Pani Agnieszki słuchać i czytać. Wielkie podziękowania za bloga!

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE

 

10 + 3 =

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE

9 + 7 =

Zapisz się do naszego newslettera!

Bądź na bieżąco ze wszystkimi nowościami na naszej stronie!

Zapisano!

Zapisz się na wyzwanie

FAMILY FUN BY MUM!

 

Jak Ty to ogarniasz? - Czyli jak  odnaleźć radość z macierzyństwa i równowagę miedzy pracą a rodziną.

 

5 sprawdzonych kroków, 5 dni, 5 ćwiczeń na darmowym PDF

 

Wychowywać dzieci, zajmować się domem i jednocześnie robić karierę zawodową to nie lada wyzwanie ale ja mając 7 dzieci w ciągu 11 lat zdobywałam doświadczenie zawodowe i robiłam karierę. Jak mi się udało łączyć tyle spraw i nie oszaleć? Naprawdę wiem, że jest to możliwe. Oto 5 sprawdzonych - totalnie podstawowych - kroków,  dzięki którym ja odnalazłam równowagę w życiu.

 

Jeśli jesteś przytłoczona obecnym życiem, szukasz rozwiązania to pobierz darmowy PDF z ćwiczeniami i spróbuj zadbać o swoje życie.  Pamiętaj nie na wszystkie okoliczności swojego życia masz wpływ ale na sposób Twojego postrzegania równowagi miedzy pracą zawodową a obowiązkami rodzinnymi masz ogromny wpływ. Wszystko zaczyna i kończy się w Twojej głowie!

 

KOBIETY MOGĄ ROBIĆ WSZYSTKO

 ALE NIE WSZYSTKO NA RAZ!

 

Dołącz do wyzwania już dziś!

 

FAMILY FUN BY MUM

Zacznij czerpać radość z bycia mamą!

Podjęłaś wyzwanie. Gratulacje!